Twoja decyzja - Twoja gra

Wybiła godzina 13:00, która była dla Pawła, managera w firmie FinSecure, porą lunchu z przełożonym. Na dzisiejszym spotkaniu czekało go rozliczenie się ze swoich targetów…

Uczulenie na PowerPointa

Mężczyzna odczuwał stres przed rozmową z szefem, ponieważ w pracy nie wiodło mu się najlepiej. Miał wrażenie, że z osoby aspirującej do awansu stał się pierwszym w kolejce do odstrzału.

– Paweł, Twój dział od trzech miesięcy jest najgorszą jednostką w naszej placówce. Znów nie osiągnęliście KPI.
– Ale szefie, cały czas się staramy. Moi ludzie codziennie zostają po godzinach. Niektórzy nawet śpią w biurze. Pracujemy coraz więcej, ale to nie przekłada się na wydajność. Kompletnie nie wiem dlaczego.
– Jak to nie wiesz? Paweł! Jesteś managerem! Kto ma do nich dotrzeć, jak nie ty? Pan Kanapka?! Co miesiąc inwestuje w ciebie i wysyłam na nowe szkolenia!
– Szefie, kilka tygodni temu zgłaszałem, że  te szkolenia nie mają sensu. Nawet wnioskowałem mailowo o zmianę firmy szkoleniowej. Knowledge i experience tych trenerów jest na poziomie zero. Ostatnio przerabialiśmy zasady analizy SWOT, których uczyłem się na podstawach przedsiębiorczości w liceum. Innym razem skakaliśmy na mini-trampolinach, żeby poczuć się znów jak dziecko i zmotywować się do pracy.

Szef był wyraźnie podirytowany całą sytuacją, ale mimo wszystko postanowił dać Pawłowi ostatnią szansę.

– Dobrze. Jeśli znajdziesz coś lepszego za tę samą cenę i twoim zdaniem faktycznie ci to pomoże, to zmienimy firmę. Masz na to 24 godziny.

Paweł wrócił do swojego biura załamany. Po włączeniu laptopa zobaczył kilkanaście maili od swoich podwładnych. Większość z nich o podobnym tytule: „ASAP. Szefie, Help!”.

Do biura wpadł Artur,  który sprawował pieczę nad działem IT.

– Paweł, wychodzimy dzisiaj do tego nowego baru w Parku Południowym. Idziesz z nami?
– Nie dam rady. Muszę znaleźć w końcu jakieś szkolenie, które pomoże mi wyjść z tego chaosu.
– Widzę, że work-life balance jest ci obcy. Jak wolisz. Jakby co, wiesz gdzie nas szukać.

Nie ma nic bardziej dobijającego, niż spędzenie popołudnia w pracy, będąc świadomym tego, że twoi znajomi w tym czasie świetnie się bawią. Paweł zabrał się do pracy z nadzieją, że może dołączy do nich chociaż na godzinę. Nie czekając ani chwili rozpoczął poszukiwania firmy szkoleniowej.

„Manager nie do zdarcia”, „Kosmiczna motywacja” i inne kopie szkoleń pozbawionych merytoryki. „Pracuj mniej, deleguj więcej”, „Gry decyzyjne”. Zaraz, gry decyzyjne? Paweł z zaciekawieniem kliknął w opis szkolenia. „Czy nauczyłbyś się latać samolotem słuchając jedynie wykładu? Czy zgodzisz się, że sama teoria nie wystarcza?”. Paweł nie mógł nie zgodzić się z tym stwierdzeniem i dokładnie przestudiował ofertę.

– Widzę, że gra odbywa się pod okiem eksperta, który koryguje ewentualne błędy. To świetny pomysł na naukę poprzez praktykę! Może dowiem się, gdzie popełniam błędy – pomyślał Paweł i przesłał ofertę swojemu szefowi.

Chwilę później otrzymał feedback: „No widzisz, Paweł, jak chcesz, to potrafisz. Pamiętaj, że to twoja ostatnia szansa”. Paweł uradowany, wypełnił formularz aplikacyjny i odetchnął z ulgą – „Teraz chyba mogę iść na piwo.”

Zapisz się na szkolenie

Zobacz szkolenie, na które trafił Paweł. Zapraszamy do zapoznania się z naszym nowym produktem, który wprowadzi Ci prosto do świata symulacji komputerowej  >> GRY DECYZYJNE<<